Archiwum

26.02.2007
"Uzdrowiciel" z Filipin

Bezkrwawe operacje i leczenie energią. Taki wachlarz usług oferuje swoim pacjentom uzdrowiciel z Filipin "leczący" w Polsce. Lekarze twierdzą, że to oszust. Policja w jego działalności nie widzi nic złego. Kilka tygodni temu do naszej redakcji przyszedł list. Dotyczył uzdrowiciela z Filipin wykonującego tzw. bezkrwawe operacje. Anonimowy autor listu napisał, że obcokrajowiec podaje się za cudotwórcę.


Oto fragment listu:

"Ten człowiek to oszust (?) Proszę o pomoc w zdemaskowaniu tego człowieka, bo jego żerowanie na ludzkich chorobach i dawanie złudnej nadziei na wyzdrowienie jest obrzydliwe i zasługuje na potępienie."  

W liście była także treść ogłoszenia z pomorskiej prasy lokalnej.

"Claver P. jest jednym z najlepszych filipińskich healerów, uzdrawianiem zajmuje się od prawie trzydziestu lat i wydaje się, że nie ma choroby, na którą nie pomógł w swoim życiu. Gdy jest potrzeba, przeprowadza bezkrwawą operację zanurzając dłonie w tkankach bez użycia żadnych narzędzi."

Postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega zabieg u Clavera P. Pojechaliśmy na jedno ze spotkań z uzdrowicielem na północy Polski. Prowadził je jego asystent.

Dowiedzieliśmy się, że leczenie polega na tym, że Claver P. przekazuje energię, która uruchamia w organizmie mechanizmy pozwalające zwalczać schorzenia?

Nasza wizyta u Clavera P. trwała 7 minut. Na koniec uzdrowiciel łamaną angielszczyzną przekazał swoje uwagi na temat stanu zdrowia dziennikarki i ewentualnego dalszego leczenia. Za spotkanie wziął 150 zł.

Okazuje się, że o Filipińczyku, Claverze P. dobrze wie Bydgoska Izba Lekarska. O jego działalności zawiadomiła nawet policję i prokuraturę.

- Złożyliśmy doniesienie o naruszenie artykułu 58. Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, który mówi, że kto bez uprawnień wykonuje usługi medyczne polegające na diagnozowaniu, leczeniu chorób, podlega karze grzywny, a kto czerpie z tego korzyści materialne podlega karze nawet do roku więzienia - mówi dr Wojciech Szczęsny z Bydgoskiej Izby Lekarskiej.

Toruńska policja nie stwierdziła jednak, że Claver P. popełnił przestępstwo i odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego. Natomiast w bydgoskiej prokuraturze postępowanie jest w toku.

- Zbadamy czy obywatel Filipin podjął działania zastrzeżone dla lekarza i czy wyczerpały one znamiona przestępstwa - mówi Włodzimierz Marszałkowski z Prokuratury Rejonowej w Bydgoszczy.

Udało nam się ustalić, że Claver P. jest zatrudniony w firmie o tajemniczo brzmiącej nazwie Instytut Wiedzy Holistycznej. Znaleźliśmy ją. Jest zarejestrowana na prywatną osobę w urzędzie gminy w niewielkiej miejscowości koło Wrocławia. Próbowaliśmy znaleźć informacje o instytucie w internecie - jednak bezskutecznie.

Dlaczego ludzie wierzą takim osobom jak Claver P. i ufają, że wyleczą ich ze wszystkich chorób? Dlaczego jesteśmy tacy naiwni?

- Uzdrowiciele stosują różne techniki wpływania na ludzi. Podstawową rolę odgrywa sama umiejętność uważnego słuchania, a także przekonanie pacjenta, że oto zdarzy się coś magicznego. Niestety, płacą za to przede wszystkim poważnie chore osoby - twierdzi Hanna Hamer, psycholog społeczny ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. *

* skrót materiału

Reporter: Karolina Miklewska


back
Strona www.interwencja.polsat.pl wykorzystuje pliki cookies (pol.:ciasteczka)

Nasz serwis wykorzystuje pliki cookies (pol.: ciasteczka). Korzystając ze stron internetowych Telewizji Polsat wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania zawartości naszych serwisów. Polityka cookies

Zamknij