Archiwum

02.11.2010
Samochód przepadł w komisie

Sprzedał samochód w komisie - pieniędzy nie otrzymał. Dwa lata temu Artur Kubiński z Kędzierzyna-Koźla podpisał umowę z właścicielem lokalnego komisu. Po sprzedaży auta miał otrzymać 15,5 tys. zł. Nie dostał niczego. Nie pomogła mu nawet wygrana sprawa w sądzie.


Dwa lata temu pan Artur Kubiński z Kędzierzyna-Koźla postanowił

sprzedać swój samochód. Auto wstawił do jednego z

kędzierzyńskich komisów. Był przekonany, że to dobry pomysł.

- Spisaliśmy umowę komisową, za sprzedaż auta miałem otrzymać

15,5 tysiąca złotych. Zostawiłem samochód i myślałem, że sprawa

była załatwiona - opowiada Artur Kubiński. 

Po dwóch tygodniach pan Artur zorientował się, że w komisie nie

ma już jego auta. Udał się więc do właściciela komisu po

pieniądze ze sprzedaży. Właściciel nie wypłacił mu ani złotówki,

gdyż stwierdził, że auta jeszcze nie sprzedał, tylko dał komuś

do przetestowania.

- Po kilku dniach znowu się zjawiłem w komisie, a auta dalej nie

było. Właściciel komisu dalej twierdził, że go nie sprzedał, że

człowiek, który chce go kupić stara się o kredyt - opowiada

Artur Kubiński.

Historia się powtarzała. Cierpliwość pana Artura skończyła się,

gdy na parkingu spotkał nowego właściciela swojego samochodu.

- Ta osoba stwierdziła, że kupiła to auto już kilka miesięcy

wcześniej - mówi pan Artur.

Dlaczego właściciel komisu nie zapłacił za auto, które sprzedał?

Sławomir Sladek, chociaż do dziś nie zgłosił sprawy do sądu,

twierdzi, że miał ku temu powody.

- Podstawowym powodem było to, że pan Artur, kiedy trzymał u

mnie ten samochód, kilkakrotnie pożyczał inne auta i jedno z

nich uszkodził. To był powód podstawowy, natomiast potem

likwidowałem firmę, partnerka zaszła w ciążę, miałem kłopoty

finansowe i to się tak rozmyło - mówi Sławomir Sladek,

właściciel komisu.

Pan Artur poczuł się oszukany. Pozostawiony bez pieniędzy i bez

samochodu udał się do kędzierzyńskiej komendy policji, by

zgłosić przestępstwo którego, jak sądził, padł ofiarą.

- Policjanci wszczęli postępowanie w sprawie przywłaszczenia

powierzonej rzeczy, przedstawiono zarzuty właścicielowi komisu,

ale analiza prawna dokonana między innymi przez kędzierzyńską

prokuraturę wykazała, że nie ma tutaj cech przestępstwa -

informuje Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w

Opolu.

- To jest umowa prawa cywilnego, która zakłada, że pieniądze,

które prowadzący komis uzyska ze sprzedaży takiego samochodu nie

stanowią własności dotychczasowego właściciela samochodu.

Natomiast dawny właściciel samochodu ma roszczenie o to, żeby te

pieniądze mu przekazać. Nie każde złe zachowanie jest

jednocześnie przestępstwem. Te zagadnienia reguluje prawo

cywilne i pozwala ono ludziom dochodzenia swych praw na drodze

postępowania cywilnego - dodaje Lidia Sieradzka z Prokuratury

Okręgowej w Opolu.

Sąd w Kędzierzynie nie miał wątpliwości. W sierpniu ubiegłego

roku wydał w stosunku do pana Sławomira Sladka nakaz zapłaty.

- Pozwany został zobowiązany, żeby w ciągu 2 tygodni zapłacił

powodowi kwotę 15 000 złotych z odsetkami i koszty postępowania

- mówi Maciej Bainczyk z Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu.

- Ten pan jawnie nie pracuje i nie ma nic na siebie zapisanego.

Komornik powiedział mi, że rozmawiał z panem Sławomirem i ten

przyznał mu, że w życiu od niego nie ściągnie ani grosza,

ponieważ nic nie będzie miał na siebie - mówi pan Artur.

Dziś po komisie została tylko kupka gruzu. Dług pana Sladka w

stosunku do pana Kubińskiego to już ponad 20 tysięcy złotych.

Czy po ponad dwóch latach mężczyzna otrzyma swoje pieniądze?

- Jest jeszcze kilka osób, które nie dostały pieniążków za

sprzedane samochody, jest jeszcze pan Andrzej i jest jeszcze pan

Grzegorz, którym zalegam tak jak panu Arturowi. Przez to, że są

wobec mnie tacy lojalni oni otrzymają najpierw te pieniążki -

zapowiada Sławomir Sladek, właściciel komisu.

- Cały czas to się opiera na zwodzeniu, to jest człowiek taki,

który piasek na pustyni sprzeda człowiekowi i człowiek będzie

zadowolony. Umie po prostu czarować ludzi - podsumowuje pan

Artur.*

* skrót materiału

Reporter: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl(Telewizja Polsat)


back